Dziś z okazji Wielkiej Niedzieli trzeba było się podnieść z samego rana (6.00) i ruszyć na trening. Było ciężko pokonać lenia, ale się udało i efekty są. Dzisiaj zaległy trening piątkowy czyli:
30 min bieg + 3x45 sek przyspieszeń na minutowej przerwie + 15 minut bieg
Trening okazał się dość ciężki, a szczególnie jego końcowe 10 minut. Być może to wina tego, że pierwsze 30 minut biegłem w tempie 7:10 czyli szybszym sporo niż moje dotychczasowe biegi. Później czas na przyspieszenia. Stadion leśny (tzw. Tor Koński) w Kielcach ma to do siebie, że jedna połowa pętli jest nonstop lekko pod górkę, a druga nonstop lekko z górki. Przyspieszenia wypadły akurat pod górkę co znacząco podniosło mi poziom trudności treningu. Bądź co bądź podbiegi mam zaplanowane dopiero na jutro. Pierwsze dwa przyspieszenia były całkiem przyzwoite jeśli chodzi o szybkość, na ostatnim już zdecydowanie wolniej (5:42, 6:10, 6:30 min/km)
Potem już tylko dobiec do końca, mimo usilnych prób aby biec wolniej i tak wyszło tempo 7:25, mimo że miałem wrażenie, że jak będę biegł wolniej to już wypadałoby się zatrzymać. Ostatkiem sił, a przynajmniej z takim wrażeniem dobiegłem do końca treningu.
Dziś przypieczętowałem podjętą kilka dni temu decyzję co do udziału w 10 Maratonie Poznańskim. Zapisałem się na listę startową i dokonałem wpisowego. Teraz czekam na swój numerek startowy.
Tradycyjnie trochę statystyki dla zainteresowanych: