Kolejny trening rankiem świtkiem :) Kolejny gdzie nie widać żywego ducha, aż do godziny 7. Za to słychać ptaki i można zobaczyć sarenkę. A tak na poważniej to dzisiaj plan zakładał 60 minut biegu.
Po wczorajszych popołudniowych podbiegach nie zdążyłem się chyba jeszcze zregenerować i trening skończył się dzisiaj szybciej, bo po 53 minutach. Faktem jest, że powinien się wogóle skończyć gdzieś po 45, no ale jak jest zbyt wygórowana ambicja to czasem tak jest. Więc ambicja swoje, a trzeba się nauczyć słuchać symptomów jakie daje ciało. I ich słuchać.
Dziś nie posłuchałem i przeciążyłem sobie prawe ścięgno achillesa. Mam nadzieję, że dzień, góra dwa odpoczynku i będę mógł znów biegać. Tak więc jutro wolne ...
Statystyka